Troska o przyrodę czy pieniądze?
February 5, 2012 – 08:33Często różnorakie decyzje polityczne uzasadniane są kwestiami ekologicznymi. Jako, że kilkadziesiąt procent “polskiego” prawodawstwa wymyślana jest w Brukseli, a jedną z podwalin integracji europejskiej pozostaje ekologia – w kółko wysłuchujemy jak to różne dyrektywy albo umowy międzyrządowe są absolutnie niezbędne, dlatego że bez oszczędzania energii elektrycznej bądź ograniczania emisji dwutlenku węgla nastąpi globalny kataklizm.
Unia Europejska opracowała w związku z tym szereg regulacji prawnych, z jakich niektóre przypominają ekonomię planowaną prosto z Polski Ludowej. Można wskazać tutaj choćby odgórne uchwalanie ile procent mniej enegii elektrycznej powinny zużywać odbiorniki tv, walka z normalnymi żarówkami bądź przepisy dotyczące używania dodatków biopaliw. Największe konsekwencje, w szczególności dla naszego kraju będzie jednak mieć system handlu CO2 ponieważ gorzko odczują to na własnej skórze wszyscy obywatele. No nieomal wszyscy – prócz grupy mataczy liczących pieniądze z haraczu klimatycznego lub fabrykantów farm wiatrowych. To olbrzymie przedsięwzięcie o nonsensownym uzasadnieniu, lecz społeczeństwo jest już dość dobrze urobione przez media głównego nurtu. Wystarczy uruchomić przeglądarkę internetową, by jakieś ekoblogi, strony różnych absurdalnych akcji w rodzaju ,,godzina dla klimatu” czy spojrzeć na odbiornik telewizyjny i posłuchać “nowoczesnych” polityków. Ekologia to współcześnie coś dużo więcej niż ochrona środowiska czy pomysł na interes. To doktryna polityczna, a w niektórych przypadkach pseudo-religia – i o to im chodzi.
You must be logged in to post a comment.